Być żoną księdza – rozmowa z panią Anetą Liberacką

Być żoną księdza – rozmowa z panią Anetą Liberacką

Pani Aneta Liberacka jest żoną pastora w parafii Łaski Bożej, należącej do wyznania ewangelicko-augsburskiego (przy ul. Obozowej). Na co dzień wychowuje 3-letnią Krysię i 6-letnią Marysię. Czy małżeństwo z duchownym jest trudne? Jak wygląda ślub ewangelicki i co dzieje się podczas ogólnopolskich spotkań pastorowych? Zapraszam do przeczytania rozmowy.

***

Czym zajmuje się Pani w parafii jako żona pastora?

Zacznijmy od tego, że żona duchownego może się czymś zajmować, ale nie musi. Duchowny jest w służbie. Żona duchownego może go tylko wspierać, jeśli ma na to ochotę.

Czyli nie ma odgórnych obowiązków, zadań przypisanych pastorowej?

Nie, aczkolwiek oczekiwania ludzi są chyba spore. Zdarzają się parafie, w których więcej jest oczekiwań wobec pastorowej, niż wobec księdza. Ja wiele rzeczy chcę robić, nie muszę. Jestem w takiej komfortowej sytuacji, że nikt niczego nie może mi nakazać. Nie podlegam pragmatyce służbowej. Można natomiast coś nakazać mojemu mężowi – jest wikariuszem, więc podlega wszystkim innym duchownym: proboszczowi, biskupowi diecezjalnemu, biskupowi Kościoła. Jeśli więc chodzi o to czym się zajmuję z własnej woli, to uczestniczę w różnych spotkaniach, pomagam je przygotować – merytorycznie i ewentualnie też fizycznie. Na przykład jeśli trzeba nakryć stoły i je przygotować do spotkania, to w taki sposób pomagam.

A od strony duszpasterskiej?

Nie mam wykształcenia ani pedagogicznego, ani teologicznego. Jestem inżynierem. Jeśli są spotkania biblijne, to z chęcią biorę w nich udział, jestem uczestniczką. Często jednak zdarza się, że ludzie coś mi mówią, w zaufaniu. Nie powiedzieliby tego na głos, nie powiedzieliby komuś innemu, nawet duchownemu. To taka rola powiernika pewnych ludzkich doświadczeń.

Takie miałam wyobrażenie żony pastora – jeśli czegoś nie chce się powiedzieć księdzu, można zwrócić się do żony…

I tak właśnie często jest. Poza tym żony są bardziej wśród ludzi. Ksiądz jest na pewnym piedestale. Jest osobą duchowną i jest inaczej traktowany przez parafian, jako taki „inny człowiek”. Podobnie zresztą, jak w środowisku rzymskokatolickim. Pewnych rzeczy nie powie się księdzu, ale żonie już można. Żona będąc z ludźmi, więcej też widzi i więcej słyszy. Przed księdzem nie każdy chce i nie każdy potrafi się otworzyć.

Jak Pani postrzega celibat w kapłaństwie? I jak jest postrzegany przez ewangelików?

Nie zajmujemy się tym. Nasz Kościół jest odrębnym Kościołem z oddzielnymi zasadami. Każda religia, każde wyznanie ma swoje zasady. Podstawą naszej nauki jest Biblia. My w Biblii nie znajdujemy podstawy do celibatu. Właściwie odwrotnie. Jest napisane, że duchowni mają być tacy jak wszyscy: mieć żony, dzieci, problemy takie jak mają inni. Jeśli ma się dzieci, to trzeba dziecko wysłać do przedszkola, do szkoły, kupić buty na zimę, odrabiać lekcje. Ale nie porównujemy się do Kościoła rzymskokatolickiego.

Czy spotyka się Pani z jakimiś negatywnymi opiniami Polaków na temat małżeństwa z duchownym?

Nie. Polskie społeczeństwo jest mało świadome istnienia innych wyznań oprócz rzymskokatolickiego. Wiedzą, że istnieje judaizm i islam, ale już wyznania chrześcijańskie – to trudne. Gdzieś tam słyszeli o Lutrze, bo uczyli się na historii. Protestantyzm też jakiś był. Wiedzą, że Adam Małysz i profesor Buzek są ewangelikami. I na tym ich wiedza się kończy.

Da się to zmienić?

Nie wiem, żyjemy w takich realiach w jakich żyjemy. W ostatnich latach to powiązanie Państwo-Kościół jeszcze bardziej się zacieśniło, więc odgórnie na pewno się to w Polsce nie zmieni.

Wracając do tego, że nie ma Pani narzuconych obowiązków parafialnych – czy to znaczy, że nie ma Pani również problemu z organizacją czasu rodzinnego i osobistego?

Ze względu na to, że nie pracuję zawodowo, to mam może trochę łatwiejszą sytuację. Z drugiej strony mam małe dzieci – 3 i 6 lat – i to mnie bardzo ogranicza. Poza tym mój mąż jest ciągle w zależności służbowej, jest do dyspozycji biskupa i proboszcza. To oni dysponują jego czasem. A my jesteśmy podporządkowane służbie męża…

To trudne…

Bardzo. Przeprowadzałam się i w ciąży, i z dwumiesięcznym dzieckiem. Nie miałam możliwości powrotu do pracy. Do tego ciągła niepewność – nie wiem czy wyprowadzę się stąd za 3 miesiące, za rok czy za 2 lata. To nie pozwala mi zaplanować swojego życia. Jesteśmy małżeństwem od 7 lat i przeprowadzaliśmy się 3 razy.

Dopiero bycie proboszczem gwarantuje rodzinie jakąś stałość?

Na 10 lat. Jeśli po tych 10 latach Rada Parafialna nie wnosi, że chce nowego proboszcza, to wtedy automatycznie służba zostaje przedłużona na kolejne 10 lat.

Czy Pani sama myślała o kapłaństwie?

W Kościele ewangelicko-augsburskim nie ma kapłanów. Są duchowni. Kapłani byli historycznie – żyli do czasów Jezusa. Od tego czasu nie ma już kapłanów, w judaizmie też – są tylko rabini, nauczyciele. Kapłan to była osoba, która składała ofiarę. W naszej teologii ofiara została dokonana – ta najdoskonalsza ofiara w postaci Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał. W Kościele rzymskokatolickim ciągle składana jest ofiara, natomiast u nas – nie. Dlatego są już tylko duchowni. Marcin Luter powiedział też o powszechnym kapłaństwie: każda osoba wierząca w Jezusa Chrystusa zobowiązana jest do tego, by głosić Ewangelię. Każdy wierzący może ochrzcić, służyć innym ludziom – u nas w Kościele nazywa się to diakonią. To jest rozumiane jako powszechne kapłaństwo, ale nie wiąże się ze stanem duchownym.

W takim razie inaczej zadam pytanie: Czy myślała Pani o tym, żeby zostać osobą duchowną?

Nie, książki teologiczne są zbyt nudne. Jestem osobą pragmatyczną, mam ścisły umysł, coś musi wynikać z czegoś, teologii nie jestem w stanie przebrnąć. Nie myślałam o byciu duchownym.

A o tym, że będzie Pani żoną pastora?

Nie, nigdy. Spotkałam mojego męża i zakochałam się.

Opowie Pani coś więcej o początku znajomości?

Poznaliśmy się, gdy mój mąż kończył studia, ja już pracowałam. Zaczęliśmy się spotykać, po pewnym czasie zdecydowaliśmy się na ślub. I od tego czasu jesteśmy razem.

Tłem był Kościół?

To był trudny związek, bo mój mąż już wtedy pracował w kościele – w każdy weekend, w każdą niedzielę. Mieszkaliśmy w różnych miastach, więc musiałam do niego dojeżdżać na weekendy. Tylko wtedy mogliśmy się widywać i to ja musiałam jechać do niego.

Myślę o tym, że jeśli dwoje ewangelików nie pozna się na studiach albo w kościele, to okazji w Polsce jest chyba mało?

To się zgadza. Niełatwo się wtedy poznać. W Polsce są tereny, gdzie jest większość ewangelicka i wtedy łatwiej poznać drugą osobę. To południe Polski, czyli tak zwany Śląsk Cieszyński: Cieszyn, Ustroń, Wisła.

Czy w Kościele ewangelickim stan duchowny odczytuje się jako powołanie?

Jest taka formuła, którą wypowiada ksiądz przy ołtarzu w czasie liturgii: „jako powołany i ustanowiony”. Duchowny musi mieć powołanie, czyli zostać wybranym przez Boga do takiej służby. Do tego musi być ustanowiony, czyli w naszym przypadku odbyć odpowiednie studia, odpowiednią praktykę, i być ordynowanym, czyli wyświęconym na duchownego. Gdy ktoś ma powołanie do takiej służby, to na pewno jest mu łatwiej ją pełnić, niż bez powołania.

A bycie żoną pastora to dla Pani powołanie?

Trudne pytanie. Na pewno trochę tak. Jeśli nie lubi się ludzi, to będzie ciężko być żoną duchownego. Bo jednak parafia jest wspólnotą ludzi. Trzeba w niej być i żyć. Wzrastać i upadać. Można się zmęczyć, jeśli będzie się coś robiło na siłę i wbrew sobie. Dlatego mówię o mojej komfortowej sytuacji, że mnie nikt nie może niczego nakazać. Jeśli nie chcę albo nie mam możliwości wzięcia w czymś udziału, to tego nie robię.

Miała Pani wcześniej jakiś wzór żony pastora?

Nie miałam.

To dobrze?

Każda z nas jest inna, są dziewczyny, które rezygnują z pracy zawodowej na rzecz parafii. Są też takie, które godzą życie zawodowe z pracą i służbą na parafii. Są takie, które nie widzą siebie w służbie na parafii, więc zajmują się pracą zawodową.

Są jakieś parafialne lub kościelne kryteria na zostanie żoną księdza?

Nie, nie ma.

A czy istnieją jakieś stowarzyszenia albo zjazdy dla pastorowych?

Stowarzyszenia nie ma, ale raz w roku spotykamy się jako żony duchownych z całej Polski. To taki weekend w Warszawie. Spotykamy się, rozmawiamy, idziemy do teatru. Dla mnie jako dla osoby, która nie ma sposobności do korzystania z dobrodziejstw kultury, wyjście do teatru jest ważnym przeżyciem.

Co jeszcze dzieje się podczas spotkania?

To są spotkania kontraktowe, czyli objęte tajemnicą. Mówimy o sobie, o swoich przeżyciach, doświadczeniach, oczekiwaniach. Bardzo lubię te spotkania, bardzo mi pomagają.

Ile mamy w Polsce żon księży?

Około 150. Tyle ile duchownych, tyle jest żon. Mniej więcej.

Zastanawiam się jeszcze czy żony pastorów mają jakiś obowiązkowy strój zakładany na różne uroczystości?

Nie, każda z nas ubiera się tak jak uważa za stosowne i w czym dobrze się czuje. Choć czasami oczekiwania parafian są inne.

Rozumiem, że trzeba dużej asertywności…

Tak, trzeba umieć być sobą. Wielu ludzi ma wyobrażenia na temat żony pastora i próbuje to pastorowej narzucić. Uważam, że trzeba umieć znaleźć złoty środek. Służyć, ale jednocześnie zachować w tym wszystkim siebie.

Jak wygląda ewangelicki ślub?

Przysięga jest taka sama jak w Kościele rzymskokatolickim. Ślub, który zawarty jest w naszym kościele i udziela go duchowny naszego wyznania, ma moc prawną, czyli jest ślubem konkordatowym. Tak jak w Kościele rzymskokatolickim. Tak samo trzeba przyjść do kancelarii parafialnej, umówić datę ślubu, przed ślubem wziąć zaświadczenie z Urzędu Stanu Cywilnego, które mówi, że nie ma żadnych przeciwwskazań do zawarcia związku małżeńskiego.

A sam obrzęd?

Panna młoda, zazwyczaj ubrana jest na biało, a pan młody w garniturze. Składana jest przysięga małżeńska, są obrączki, błogosławieństwo duchownego. Jest też kazanie, które ksiądz wygłasza do młodych i do gości. Kościół zazwyczaj też jest pięknie przystrojony.

Czy ślub jest sakramentem?

Ślub jest ślubem, nie jest sakramentem. W naszym Kościele są tylko dwa sakramenty, bo dwa zostały ustanowione przez Jezusa Chrystusa. Jeden to sakrament chrztu świętego, drugi to Komunia święta. Chrzest udzielany jest w wieku niemowlęcym, niektórzy chrzczą dwumiesięczne dzieci, niektórzy półroczne, zależy to od decyzji rodziców. Pierwsza Komunia nazywana konfirmacją ma miejsce w wieku 14 lat. Konfirmacja jest uznawana za potwierdzenie wiary. Jest to świadome potwierdzenie przynależności do Kościoła ewangelicko-augsburskiego. Jest to wydarzenie uroczyste, tak jak pierwsza Komunia rzymskokatolicka. Przyjeżdża cała rodzina, odbywa się przyjęcie, wręczane są konfirmantowi prezenty. Osoby do konfirmacji przygotowują się 2 lata. Komunię przyjmuje się pod dwoma postaciami: chleba i wina. Dlatego ten sakrament udzielany jest pierwszy raz w wieku 14 lat – dzieci nie mogłyby przyjąć wina. Poza tym chodzi o to, żeby osoby przyjmujące sakrament były świadome tego, co robią.

Komunia przyjmowana jest z ręki osoby duchownej?

Tak, tylko osoba ustanowiona może udzielać Komunii.

Ale oprócz pierwszej Komunii, co dwa tygodnie można przyjść na nabożeństwo z Komunią świętą?

Tak, mamy albo nabożeństwo ze spowiedzią i Komunią świętą, albo nabożeństwo Słowa. Nie mamy spowiedzi usznej, tylko spowiedź powszechną, podczas której zmawiamy modlitwę spowiednią, w sercu wyznajemy nasze grzechy i przepraszamy Boga za nie. Tak jak przepraszamy i żałujemy za nasze grzechy, tak nam są odpuszczone. Komunia u nas jest zawsze pod dwoma postaciami – chleba i wina.

Na koniec: czy to prawda, że w Kościele ewangelicko-augsburskim dużą wagę przywiązuje się do śpiewów?

To prawda, nasze śpiewniki są grube, zawierają ponad 900 pieśni! Św. Augustyn, który jest Ojcem Kościoła, powiedział, że kto śpiewa, ten modli się dwa razy. Marcin Luter uważał, że muzyka powinna towarzyszyć zwiastowaniu Ewangelii, a śpiew powinien być wszędzie: w kościele, szkole, domu. Sam był autorem około 40 pieśni.

***

Na zdjęciu pani Aneta Liberacka,

wykonała Anita Borkowska,

udostępniono z prywatnego albumu.

 

Aneta Liberacka – żona duchownego luterańskiego (ewangelickiego), obecnie mieszka w Poznaniu. Mama dwóch córek. Z wykształcenia mgr inż. ochrony środowiska. Miłośniczka książek, gotowania i szeroko pojętego DIY. Praktykuje ashtangę.