Kim są japońscy roślinożercy – odpowiada dr Łukasz Czajka

Kim są japońscy roślinożercy – odpowiada dr Łukasz Czajka

Terminu „roślinożerni mężczyźni” po raz pierwszy użyto w Japonii 12 lat temu. Kim są, co proponują i jak ustosunkowują się do nich kobiety? Fenomen zjawiska roślinożerców wyjaśnia dr Łukasz Czajka, filozof.

***

Jeśli za atuty kobiecości uznam na przykład pofarbowane na blond włosy, długie spódnice, makijaż czy biżuterię, to odbiorę wartościową lekcję ze strony japońskich mężczyzn, wśród których rozwinął się taki wizerunek. Skąd te zmiany i dlaczego nazywamy ich roślinożercami?

W publikacjach prasowych roślinożerny mężczyzna jest często przedstawiany jako bishonen, czyli piękny młodzieniec o androgynicznej urodzie. Ta fizyczna powierzchowność nie jest jednak najważniejsza. Masahiro Morioka, japoński filozof i badacz roślinożernych mężczyzn, opisuje ich jako mężczyzn o łagodnej naturze, nieprzywiązanych do powszechnie spotykanych wzorców męskości, mało energicznie poszukujących romantycznych i erotycznych relacji oraz obawiających się emocjonalnego krzywdzenia innych i bycia samemu skrzywdzonym. Roślinożerny mężczyzna stara się rozumieć i pomagać słabszym, nie wykazuje skłonności do rywalizacji, jest raczej ugodowy, zawsze otwarty na dialog i ustępstwa. Poza tym nawiązanie zażyłej relacji romantycznej z kobietą zajmuje mu dużo czasu, a gdy do tego już dojdzie, to często przyjmuje on bierną postawę, pozwalając partnerce przewodzić w ich związku.
O roślinożerności decyduje bardziej sposób nawiązywania relacji z kobietami i przeżywania emocji, niż wygląd zewnętrzny. Zwróćmy na przykład uwagę na znaną scenę z filmu Potop, w której Kmicic ze zdziwieniem obserwuje malującego się przed lustrem księcia Bogusława. Z jednej strony widzimy, że męski makijaż nie jest jakimś wyłącznym pomysłem współczesnych Japończyków, a z drugiej strony ta scena pokazuje, że kosmetyczne malowanie twarzy nie czyni zaraz z nikogo wrażliwego roślinożercy, gdyż obaj wspomniani bohaterowie Potopu, to rasowi mięsożercy uganiający się za kobietami.

Pojawienie się roślinożernych mężczyzn postrzega się jako zwycięstwo feminizmu?

Japoński ruch feministyczny nie jest tak bardzo wpływowy jak ten zachodni, dlatego raczej trudno przypisywać mu sprawczą rolę w powstaniu fenomenu roślinożernych mężczyzn.
Morioka w swych publikacjach wspomina o sceptycznym podejściu japońskich feministek do mody na roślinożernych mężczyzn, gdyż ponownie odciąga ona uwagę społeczną od kobiet i zwraca ją ku mężczyznom. W tym miejscu warto wspomnieć, że na Zachodzie funkcjonuje ruch MGTOW (skrót od Men Going Their Own Way), którego członkowie także dystansują się od randkowania i nawiązywania trwałych relacji z kobietami. Jednakże przedstawiciele tego ruchu znajdują się w radykalne opozycji wobec zachodniego feminizmu, który oskarżają o zatrucie relacji damsko-męskich poprzez częste oskarżanie mężczyzn o seksizm i opresyjność wobec kobiet. Tak więc, w tym przypadku mamy do czynienia z ruchem, który jest bezpośrednią reakcją na zachodni feminizm.

Jaka jest odpowiedź ze strony japońskich kobiet?

Jeśli chodzi o opinię japońskich kobiet na temat roślinożernych mężczyzn, to są one zróżnicowane. Cześć kobiet ma do nich pozytywne nastawienie, gdyż postrzega ich jako łagodnych mężczyzn, z którymi można bezpiecznie porozmawiać bez obawy, że konwersacja przeistoczy się w napastliwy podryw. Mniej entuzjastyczne są kobiety, które bierność roślinożerców postrzegają jako przerzucenie ciężaru nawiązania, podtrzymania i rozwoju związku na nie same (to kobiety musiałyby zapraszać i organizować randki,  a także oświadczyć się i kupić drogi pierścionek). Są też kobiety, które rozczarowane brakiem ambicji i waleczności coraz większej liczby japońskich mężczyzn, porzucają randkowanie i skupiają się całkowicie na samorozwoju i karierze zawodowej. Jednakże najwcześniej na proliferację wzoru roślinożernej męskości zareagowały popularne czasopisma dla kobiet, które publikowały swoiste „instrukcje obsługi” roślinożernych mężczyzn i radziły jak z nimi flirtować, by ich nie spłoszyć.


Co roślinożerni Japończycy myślą sami o sobie? Czy solidaryzują się w jakiś sposób, postrzegają swoją zmianę bardziej ideowo lub działają artystycznie?

Japońscy roślinożercy nie tworzą jakiejś jednorodnej grupy, nie posiadają swojego ideowego manifestu, a przez to nie tworzą też ruchu o ortodoksyjnie wyznaczonej tożsamości. Pod tym względem dużo bardziej zwarty i zorganizowany jest wspomniany wcześniej ruch MGTOW, który jest zdecydowanie bardziej ideologiczny i zorganizowany w internetowe wspólnoty mężczyzn posiadających podobne przekonania i spojrzenie na świat.
Jeśli chodzi o opinię roślinożerców na ich własny temat, to nierzadko afirmują oni swój styl bycia i czują się z nim komfortowo, gdyż w coraz mniejszym stopniu doświadczają stygmatyzacji wynikającej z długiego pozostawania w stanie kawalerskim (nie można jednak zapomnieć, że terminu „roślinożerny mężczyzna” używa się czasem jako obelgi). Poza tym wraz ze wzrostem liczby roślinożerców i rosnącym zainteresowaniem ze strony mediów, zaczyna pojawiać się swoista moda na roślinożerność.
Taką modę na roślinożerność (rozumianą bardzo powierzchownie jako sfeminizowany wygląd) widać wyraźnie wśród wielu wykonawców J-Popu i K-Popu. Roślinożercy pojawiają się także często jako bohaterowie popularnych komiksów, filmów animowanych i gier wideo. Dobrym przykładem jest manga Otomen, której główny bohater Asuka Masamune z jednej strony jest młodym i bardzo męskim chłopakiem, wyszkolonym w sztukach walki i potrafiącym rycersko bronić kobiet, a z drugiej strony przejawia skryte zamiłowanie do romantycznych opowiadań, gotowania i różowych, dziewczęcych gadżetów. Bohater tej mangi pokazuje, że mięsożerność i roślinożerność nie muszą się wykluczać, lecz mogą pozostawać w dynamicznym napięciu. Odwołując się do metafor użytych przez Ruth Benedict możemy stwierdzić, że w dualistycznej naturze japońskiej kultury miecz (waleczność) towarzyszy chryzantemie (łagodności).

Można powiedzieć, że Japończycy, którzy są roślinożercami uwalniają się spod zakorzenionej w nieświadomości męskiej dominacji, o której pisał Pierre Bourdieu. Według tego autora nie tylko kobiety, ale i mężczyźni stali się ofiarami pewnych wizji i kryteriów definiujących „prawdziwą męskość”. Bourdieu pisał między innymi, że cały czas dokonuje się odradzanie tej męskiej dominacji przez działania i nauczania różnych instytucji, na przykład Kościołów lub szkół. Jak to wygląda w Japonii? Czy istnieje jakaś zależność między instytucjami a wzmacnianiem podziału na męskie i żeńskie? 

Morioka wskazuje, że wzrost liczby roślinożernych mężczyzn rozpoczyna się w okresie powojennym. Po klęsce w II wojnie światowej, Japonii został narzucony pacyfizm, który znalazł swoje odzwierciedlenie w pacyfistycznej konstytucji, zezwalającej jedynie na posiadanie ograniczonych sił samoobrony. To właśnie osłabienie znaczenia armii, rozumianej jako ważna instytucja społeczna, może zostać uznane za czynnik sprzyjający powstaniu roślinożernego typu mężczyzn. Gdy Japonia prowadziła imperialistyczną i militarystyczną politykę, to wzorem męskości był żołnierz gotowy oddać życie za cesarza. Wraz z nastaniem powojennego pacyfizmu „chryzantema” zaczęła dominować nad „mieczem”. Od tego momentu by być mężczyzną, nie trzeba już być koniecznie żołnierzem (warto jeszcze dodać, że w powojennej Japonii odpowiednikiem żołnierza stał się pracownik korporacyjny, także wobec tego wzoru męskości roślinożercy znajdują się w opozycji, gdyż preferują raczej aktywność zawodową, w ramach której możliwa jest bardziej zbalansowana relacja pomiędzy pracą i czasem wolnym). Te daleko idące zmiany społeczne wywołały zdecydowany sprzeciw Yukio Mishimy, jednego z najbardziej cenionych japońskich pisarzy XX wieku. Głównym celem ostatniego okresu jego publicznej działalności i artystycznej twórczości było podjęcie prób ożywienia etosu wojowników i samurajskich tradycji. Spektakularne seppuku, które w 1970 roku popełnił Mishima, może być interpretowane właśnie jako taka radykalna próba przebudzenia japońskiego społeczeństwa. 

 

***
Na zdjęciu dr Łukasz Czajka,

udostępniono z prywatnego albumu

 

Łukasz Czajka- adiunkt w Instytucie Kulturoznawstwa UAM, filozofujący historyk idei, autor książki Święta anarchia. Wprowadzenie do radykalnej hermeneutyki Johna D.Caputo.