O sile imienia i koncercie Natalii Przybysz – komentarz Anny Nowak

O sile imienia i koncercie Natalii Przybysz – komentarz Anny Nowak

W ramach trasy koncertowej promującej nową płytę „Światło nocne” Natalia Przybysz wystąpiła przed tygodniem w Sali Wielkiej Centrum Kultury Zamek w Poznaniu. O swoich wrażeniach opowiada Anna Nowak, fotografka.

***

Zauważasz na pewno, że żyjemy w czasach akcentowania siły kobiet. Praw kobiet, wolności kobiet – jasne. Jednak przede wszystkim świat artystek i aktywistek mówi o wewnętrznej sile jakie mają kobiety. Natalia Przybysz rozpoczęła swoją nową płytę od utworu składającego się z wymiany żeńskich imion. „Każda z nich będzie lśnić w świetle dnia” – zakończyła. Czy to wystarczy, żeby powiedzieć najważniejsze?

Tak samo rozpoczął się koncert w Poznaniu. Natalia Przybysz podeszła do mikrofonu i zaczęła śpiewać: Paulina, Anna… a później ostentacyjnie wyjęła zeszyt i śpiewała dalej. Moim zdaniem to wystarczy, żeby powiedzieć, że kobieta jest ważna. Imię to nasza tożsamość, coś szalenie głębokiego, intymnego, osobistego. Niejedną kobietę przeszły dreszcze, pojawiały się łzy.

Co nas w tym wyśpiewaniu imion tak porusza?

Najpierw pomyślałam: Jest nas wiele. To nie jest tak, że łączy nas tylko płeć. Łączy nas doświadczenie kobiecości i tworzymy w tym potężną wspólnotę. Później wraz z każdym imieniem przypominałam sobie jakąś dziewczynę, kobietę ze swojego życia. Mama, przyjaciółki, nauczycielki… Utożsamiałam słowo z osobą, dotarło do mnie jak mocno nas określa. I każda z kobiet na sali mogła pomyśleć to samo. Historia każdej z nas zaczyna się od imienia. Jest też taki tekst w utworze „Nazywam się niebo”, który mówi jedno, poruszające zdanie: „To ja jestem księżyc i słońce”. Życzę sobie i każdej kobiecie, żebyśmy mogły tak powiedzieć, tak się poczuć. Mieć taką pewność siebie i takie poczucie wartości, żeby bez kompleksów i strachu mówić: Jestem księżycem, słońcem, niebem, ziemią, gwiazdą… To mogłyby być nasze drugie imiona.

Publiczność składała się w większości z kobiet?

Trudno mi ocenić czy w większości, jednak na pewno z różnorodnych kobiet. Ucieszyło mnie to, że na sali mogłam zobaczyć różne kobiety. W tym sporo grupek kobiet w średnim wieku, które – mogę przypuszczać – wyrwały się z domu, zrobiły sobie babski wieczór i dobrze się bawiły podczas koncertu. Chwila wytchnienia od domu, męża, dzieci, taki czas dla siebie.

Wygląda na to, że wyobraźnia podpowiada Ci stereotypowy obraz kobiet w średnim wieku. Dom, rodzina, dzieci i babski wieczór. Dlaczego nie singielki, kariera zawodowa, wojujący feminizm i inne tego typu obrazy?

Płyta kończy się bardzo pięknym utworem „Dom”. Możesz się domyślić jakie były reakcje kobiet na koncercie, kiedy mogłyśmy posłuchać tego na żywo. „Dom zamienił nas w drzewa” śpiewała Natalia Przybysz. Pomyślałam, że w każdej kobiecie tkwi tęsknota za stabilizacją, bezpieczeństwem, bliskością drugiej osoby. W stereotypach jest zawsze trochę prawdy. Rzeczywiście widząc trzydziestokilkuletnie kobiety na koncercie nie myślałam o tym, że są singielkami, ale o tym, że mają męża i dzieci. Bo tak w głębi duszy to chcemy być zakorzenione.

Jaki jeszcze utwór Natalii Przybysz możesz polecić?

Polecam posłuchać „Dzieci malarzy”. To tekst o dzieciństwie, wybaczaniu – tak mówi sama wokalistka. Wydaje mi się, że cała płyta odziera kobiety z ich zimna. Bardzo podkreśla uczuciowość i potrzebę relacji.

Mam w pamięci wywiad udzielony „Wysokim obcasom”. Wywołał wiele kontrowersji. Jedne kobiety zraził, drugie jeszcze bardziej przyciągnął do Natalii Przybysz. Dla jednych swobodny ton mówienia o aborcji był zupełnie niekobiecy, zimny- skoro już użyłaś tego słowa. Dla drugich świadczył o wolności kobiety, wzmacniał jej zdanie. Jakie kobiety zachęciłabyś do posłuchania Natalii Przybysz? Czy sama oddzielasz twórczość od twórcy? 

Nie czytałam tego wywiadu i koncentruję się na twórczości. Podczas koncertu w Poznaniu zobaczyłam w Natalii Przybysz przede wszystkim artystkę. Miałam okazję być wcześniejszych koncertach, ale wtedy nie docierał do mnie jej przekaz. W Poznaniu miałam wrażenie, że jestem uczestnikiem spójnej, artystycznej wizji. Ruch Natalii, jej wygląd, dygresje i komentowanie poszczególnych utworów dopełniało to co proponowała nam treść. Wszystko miało ręce i nogi, mówiąc kolokwialnie. Jakim kobietom bym to poleciła? Myślę, że głównie takim, które potrzebują podpory w innej kobiecie. Są być może uwikłane w toksyczne relacje, problemy z depresją, potrzebują jakiejś zmiany i przebudzenia, żeby zobaczyć swoją siłę. Jeśli szukają inspiracji w drugiej kobiecie, to Natalia Przybysz może ją dać.

***
Na zdjęciu Anna Nowak,
udostępniono z prywatnego albumu 
Anna Nowak (ur.1993) – fotografuje i gra na gitarze. 
Wypuszcza gałęzie w Poznaniu.